Obóz jeden... wrażeń tysiące!
Wspomnienia Natalii Andraki
No więc jakby zacząć? "Jakby to ująć?" ;P
Nie da się opisać tego słowami. Jest na pewno co wspominać.
Niezapomniane chwile, miejsca i ludzie. Cały obóz przeszedł
moje najśmielsze oczekiwania. Nigdy tak dobrze się nie nabawiłam,
nie naśmiałam, nie płakałam ze śmiechu i nigdy w tak krótkim
czasie nie zżyłam się z taką liczbą osób, jak LOSowicze.
Jestem pewna, że nigdy ich nie zapomnę i nie stracę z nimi
kontaktu. Jest co wspominać, ale same dobre chwile, bo tych
złych zabrakło oprócz pożegnania. Na pewno nikt nie zapomni:
- faceta z dzidą;
- wspólnych posiłków przy akompaniamencie śmiechu Darii i Pawła :);
- naszych "karetek";
- naszych powiedzonek, a przede wszystkim -> LOS=Ludzie Ostatniej Szansy :)
- wspólnego zbierania pieniędzy we Wrocławiu bawiąc się w tunel;
- a przede wszystkim naszych gier integracyjnych
- itp.
Można by długo mówić, ale po co? Tego nie da się tak opisać.
To trzeba po prostu przeżyć. Pewnie jak w większości uczestników
zostanie to mi na całe życie w pamięci i z radością będę do
tego wracać. Dziękuję uczestnikom i kadrze za tak wspaniały
czas jakim był Milicz 2007. Dziękuję i pozdrawiam. ;**
|
 |
|