Obóz jeden... wrażeń tysiące!
Wspomnienia Emilii Kupczak
Więc moje wrażenia po LOSie 2007?
Początkowo w ogóle nie chciałam jechać, myślałam:
"a pewnie będą nudni ludzie, nudne warsztaty i w ogóle
strata czasu...", ale jak tylko przyjechałam...no może
nie od razu ale po pierwszym dniu nie pożałowałam.
Nie wierzyłam w słowa Sławka który mówił, że na pewno
przy pożegnaniu niektórzy z nas będą płakać etc. Wtedy
uśmiechałam się pod nosem i myślałam "Co to, to nie...
na pewno nie będę płakać...". A tu okazało się zupełnie
inaczej, warsztaty ciekawe i wciągające... zawsze dużo
śmiechu i zabawy, ludzie fantastyczni i kochani, kadra
miła i zawsze chętna na rozmowę. Na pewno z niektórymi
ludźmi nie zakończyłam znajomości po LOSie i spotkam się
z nimi nie raz. LOS nie tylko uczył pracy w młodzieżowych
radach, ale również pomógł w zawieraniu nowych przyjaźni,
pozwolił przeżyć niezapomniane przygody które każdy z nas
długo będzie wspominał. A co do płaczu przy pożegnaniu...
to tak, dużo łez wylałam. Mam nadzieję, że nie jest
to mój ostatni wyjazd na LOS.
Pozdrawiam
|
 |
|