Obóz jeden... wrażeń tysiące!
Relacja Jacka Jóźwiaka, trenera Federacji
Będąc trenerem Federacji, jako jedna z dwóch osób miałem
okazję aktywnie uczestniczyć w organizacji wszystkich siedmiu
letnich obozów. Każdy z nich był inny, bowiem na każdy przyjeżdżali
różni ludzie. Jedno jednak pozostaje niezmienne. Obok nowych
znajomości, rozrywki, przydatnej wiedzy i umiejętności
po każdym szkoleniu pozostaje seria złotych myśli i powiedzonek.
Znużeni czasami wielogodzinnymi warsztatami, niewyspani
i pełni wrażeń nieraz zaskakiwaliśmy samych siebie myślami,
których sami byśmy się po sobie nie spodziewali. Nieraz są
one świadectwem zbiorowego poczucia humoru obozowiczek
i obozowiczów. Czasami jednak bywają wypowiadane zupełnie
serio i dopiero wybuch śmiechu na sali pozwalał nam zreflektować
się o ich dwuznacznym albo zgoła bezsensownym brzmieniu. Tak więc
obok 22 nowych twarzy, nowego miejsca i wreszcie dobrego jedzenia,
po tegorocznym "losie" szansę na wpisanie do annałów Federacji
niewątpliwie mają także:
- "nieobciągnięte parówki" czyli hit śniadania pierwszego dnia;
- "facet z dzidą" jako określenie pana ganiającego nas po milickim
parku z prętem zbrojeniowym; chyba po raz pierwszy uzyskaliśmy na
obozie tak jednoznaczne potwierdzenie tego, że opieka wychowawców
w trakcie zajęć terenowych nie jest jednak przejawem nadopiekuńczości;
- "byłam strasznie przerażona, aż mi bark lewy zdrętwiał" jako relacja
jednej z uczestniczek z przebiegu spotkania z "facetem z dzidą";
- "stoi ten facet z pałą i czeka na okazję" - komentarz w zasadzie
zbyteczny, choć o dziwo gdy słowa te padały,
nie towarzyszyła im wielka euforia ;)
- "- Co kierowało Tobą? / - Większe podniecenie!" to uzasadnienie
jednego z uczestników pragnącego ponownie wyruszyć na spotkanie
"faceta z pałą czekającego na okazję"
- "projekt będzie realizowany dwutorowo" - wypowiedziane
kilkunastokrotnie podczas prezentacji, niestety bez wyjaśnienia
znaczenia tej metafory, co w połączeniu ze wzmianką, że jednym
z elementów projektu ma być "strajk" (chodziło raczej
o manifestację), podsunęło kilkorgu uczestnikom wniosek,
że chodzi o blokowanie dwóch torów na linii kolejowej Kostrzyn - Tczew;
- "czy możemy wyrwać Armina?" - jak widać jeden z trenerów cieszył
się szczególnym wzięciem uczestniczek, a kultura osobista
najwyraźniej nakazała im spytać się reszty kadry
o zgodę na "wyrwanie" naszego kolegi;
- "mam problemy z orientacją, ale nie aż takie" - na pewno
w końcu się odnajdziesz, drogi uczestniku ;)
- "rano się obudziłam koło jaja" - co się działo w nocy,
wychowawcy mogą się tylko domyślać :p
- "Jacek, będziesz miał dwa orzeszki" - do dziś nie wiem,
co jedna z obozowiczek chciała mi w ten sposób zasugerować...
Oczywiście lista ta nie wyczerpuje wszystkich oryginalnych,
zabawnych czy wyjątkowo celnych określeń zmajstrowanych przez
"Ludzi Ostatniej Szansy". Zapewne w ferworze pędzących zajęć
część zmalowanych myśli pozostała niezauważona, inne odpłynęły
w ulotne odmęty niepamięci umysłu skupionego na prowadzeniu
zajęć. Niech jednak te, które pozostały, będą świadectwem
wspaniałej, wakacyjnej atmosfery i wspólnej, twórczej
pracy ludzi złączonych przez LOS.
|
 |
|