Obóz jeden... wrażeń tysiące!
Wspomnienia Marzeny Majer
Na LOS jechałam trochę niespokojna, nie wiedziałam, kogo tam spotkam.
Jednak niepotrzebnie się martwiłam. Pokój dostałam z niesamowitymi
dziewczynami i dziękuję za taki przydział :> Od samego początku było
czuć taką miłą atmosferę, nie było żadnej pokazówy ani niczego innego.
Każdy dzień przynosił mi nowych doznań. Ojej długo można by wyliczać
wszystkie te chwile spędzone w tak niesamowitym gronie, ale na pewno
już wcześniej ktoś napisał "krótki pamiętnik" więc nie będę się powtarzać.
Jeździłam na różne obozy, ale ten był najlepszy i chyba nigdy
go nie zapomnę. Poznałam na "losie" osoby, które mają problemy
w swoich radach podobne do problemów mojej rady. Nikt się nie bał
o tym powiedzieć na forum, nie było dokuczania, itp. Tak szczerze
mówiąc to pierwszy raz tak dużo mówiłam o mojej radzie i w ogóle
o młodzieżowych radach. W szkole jak zaczynam ten temat, to ogóle
ich to nie interesuje, a w domu...
Na ludzi, których tam poznałam wiem, że będę mogła zawsze liczyć
i w razie jakichkolwiek problemów zawsze chętnie pomogą.
Moja kadencja się kończy w listopadzie, szybko przeleciały lata.
Żałuję bardzo tego, że przez okres w którym byłam radną
dopiero na końcu pojechałam na LOS. Niech żałują ci, którzy
nie chcieli jechać i ci, którzy nie pojechali.
Wszystkim uczestnikom "losu" oraz kochanej Kadrze dziękuję
za zawsze uśmiechnięte twarze, pomocną dłoń, zrozumienie,
wsparcie i za to, że miałam Was okazję poznać.
Wszystko się w życiu kończy i wszystko maja. Sen się kończy
i cudne marzenia, lecz jest coś, co nigdy nie mija - to WSPOMNIENIA:>
Gorąco pozdrawiam i ściskam :*
Marzena
|
 |
|